Tajemnica motta „Ani z Zielonego Wzgórza”

„Same dobre gwiazdy spotkały się na nieba szczycie, z ducha, ognia i rosy tchnęły w ciebie życie”

Zastanawialiście się kiedyś skąd pochodzi cytat zawarty w motto Ani z Zielonego Wzgórza? Ja tak. W mojej wersji, czyli wydaniu Wydawnictwa Literackiego z Kolekcji z Zielonego Wzgórza (nie wiem jak jest w innych wersjach), został tylko zapisany autor – Robert Browning.
Poszperałam jednak trochę w internecie, i, jak się okazało, cytat pochodzi z jego wiersza pt. Evelyn Hope.

Już sam tytuł brzmi smutno, a jednocześnie jak lekki, piękny – w moich wyobrażeniach fiołkowy, a u nasady delikatnie purpurowy – kwiat. I taki w istocie jest ten poemat. Starszy mężczyzna w wierszu opowiada o swojej miłości do Evelyn Hope, która zmarła w wieku szesnastu lat. Gdy ona już nie żyje, wkłada jej ową kartkę w dłoń.
*KLIK do oryginału*
Nie wiem, czy ktokolwiek zdołałby przeczytać i w stu procentach zrozumieć ten wiersz po angielsku, więc zamieszczam tu tylko przekład na polski Wiktora Jarosława Darasza z 2000 roku.

Robert Browning
EWELINA
(Evelyn Hope, Dramatic Lyrics)

  I
            Niestety, już nie żyje piękna Ewelina!
                To jej półka na książki, jej łóżko i sprzęty.
            Siądź tu przy niej i posiedź, nim minie godzina.
                W szklance z wolna umiera jej ręką ucięty
            Kwiat geranium — jak sądzę nic tu się nie zmieni,
                Tak jak się nie zmieniło aż do tego czasu.
            Zamknięto okiennice. Tylko dwóch promieni
                Blask tu wnika przez wąskie szczeliny zawiasów.
                    II
            Lat jedynie szesnaście, gdy zmarła, liczyła.
                Nie wiem nawet, czy znała dźwięk mego imienia.
            Nadal za mało, by ją miłość omamiła,
                Jednak w swym życiu miała tyle do zrobienia,
            Tyle trosk i nadziei, zadań oraz planów,
                Na przemian raz spokojna, raz wesoła cała,
            Zanim się skinąć ręką spodobało Panu.
                Teraz tylko jej czoła plama świeci biała.
                    III
            Czy jest zatem za późno, piękna Ewelino?
                Cóż, twoja dusza była tak czysta i szczera.
            Gwiazd korowód szczęśliwych cię stworzył, dziewczyno,
                Z ducha, ognia i rosy, co się w trawie zbiera.
            Byłem starszy dokładnie trzy razy od ciebie,
                Drogi się nam nie zbiegły, nie spotkały ręce.
            Czy wspólną rzeczą była nam na ziemskiej glebie
                Tylko nasza śmiertelność i prócz niej nic więcej?
                    IV
            Nie, zaprawdę! Ponieważ Pan Bóg nas obdarza
                Obficie światłem swoim i łaski swej siłą
            I, by starą nagrodzić, nową miłość stwarza.
                Chwalę cię więc ze względu na tę moją miłość.
            Znajdą się dla niej w życiu jeszcze inne cele,
                Przejdę przez inne światy, będę w innym niebie,
            Wiele się mam nauczyć i zapomnieć wiele,
                Zanim ten czas nadejdzie, żebym spotkał ciebie.
                    V
            Ale w końcu nadejdzie, na pewno nastanie
                Taki czas, Ewelino, kiedy oczywiste —
            Co znaczyły wśród ziemskich lat — zadam pytanie —
                Twoje ciało i dusza tak żywe i czyste.
            Dowiem się, czemu warkocz miałaś bursztynowy
                I usta niczym kwiaty geranium czerwone,
            Dowiem się, co chcesz zrobić ze mną w życiu nowym,
                Które zastąpi życie stare i znużone.
                    VI
            Powiem wtedy, jak długo żyłem od tej pory
                I musiałem poddawać się tak wiele razy,
            Zdobywałem dla siebie rozliczne honory,
                Poznałem nowe czasy, nowe krajobrazy,
            Ale tej jednej rzeczy w duszy mi brakuje,
                Czy ja ten dar minąłem, czy on mnie ominął?
            Ja ciebie chcę i znaleźć cię znowu spróbuję.
                O co w tym wszystkim chodzi? Spójrzmy, Ewelino.
                    VII
            Ewelino, ja ciebie od zawsze kochałem.
                Moje serce zbyt pełne dla ciebie się zdało?
            Uśmiech twych ust czerwonych pomieścić w nim chciałem,
                Tak samo złoto włosów, w końcu ciebie całą.
            Ale ciszej już, daję ci tę kartkę właśnie,
                Spójrz, zamykam ją w twojej słodkiej, zimnej dłoni,
            To nasza tajemnica, teraz jednak zaśnij,
                Gdy się zbudzisz, i wspomnisz, zrozumiesz na koniec.

 

Evelyn-Hope.jpg

Evelyn Hope, Edward Clifford -> na zamówienie na 1st-art-gallery.com

evelynhope.jpg

Evelyn Hope, Eleanor Fortescue Brickdale, 1908 -> obraz namalowany do Pippa Passes i Men And Women autorstwa Roberta Browninga

 

 

Wyboldowaną czcionką zapisałam cytat wykorzystany w motcie Ani. Szczerze, w tym tłumaczeniu podoba mi się bardziej. Tylko nie podoba mi się, że zmieniono tu „Evelyn” na „Ewelinę”. Po polsku brzmi to potwornie sztywno, zbyt nowocześnie, w ogóle nie tak miękko i poetycko…
Za to, czy te obrazy nie odzwierciedlają idealnie wyglądu Evelyn opisanej w wierszu?
A teraz odrobinkę (żeby nie zanudzać ;P) o autorze i o samym wierszu.

Robert Browning – uznawany za jednego z najważniejszych, angielski poeta i dramatopisarz (ur. 7 maja 1812, zm. 12 grudnia 1889). Głównie zasłynął  z poematu klasyfikowanego również jako książka pisana wierszem, pt. The Ring and The Book wydanego w 1868 roku.

rbrownin

Robert Browning

Evelyn Hope opublikowana została w 1855 roku w tomiku Men and Women, pośród innych 50 wierszy o miłości. Nie jest jednym z najbardziej popularnych wierszy Browninga, acz jako jedna z nielicznych w Men and Women zawiera rymy, większość bowiem została napisana wierszem białym.
Co ciekawe, ostatni, pięćdziesiąty pierwszy wiersz w tomiku, One Word More, jest bezpośrednio dedykowany zmarłej sześć lat po publikacji żonie, Elizabeth Barrett Browning. I, co jeszcze bardziej ciekawe, tytuł zbioru pochodzi z jednego z wersów Sonnets from the Portuguese jej autorstwa.
Sam Browning był bardzo dumny ze zbioru, nazywając go „swoimi pięćdziesięcioma kobietami i mężczyznami” (tak brzmi pierwsza linijka One Word More). Dzisiaj Men and Women uznawany jest za najlepszy tom poety i jeden z najważniejszych zbiorów angielskich.

ebbrowning.jpg

Elizabeth Barrett Browning

Lucy Maud Montgomery, pisząc „Anię z Zielonego Wzgórza”, zacytowała Browninga dwa razy. Pierwszy raz przytoczyła kawałek motta w rozdziale, w którym Ania otrzymała zaproszenie na podwieczorek u pani Allan:

Jednakże gdyby Ania chciałą podchodzić do wszystkiego spokojnie, musiałaby najpierw zmienić swoją naturę. Ponieważ cała składa się z „ducha, ognia i rosy” – wszystkie radości i smutki, które ją spotykały, przeżywała trzy razy mocniej niż inni ludzie. Maryla zdawała sobie z tego sprawę i trochę nad tym bolała, sądziła bowiem, że zmienne koleje losu mogą dotkliwie poranić tę wrażliwą i skłonną do uniesień duszę.

Drugi zaś raz, przytoczyła fragment poematu dramatycznego pt. Pippa Passes, który był zarazem jedną z nielicznych zapamiętanych sztuk teatralnych napisanych przez Browninga w latach 40 XIX wieku. Oto ostatni akapit Ani z Zielonego Wzgórza:

Możliwości, które otwierały się przed Anią, nie były już tak liczne jak wtedy, gdy wróciła z Queen’s Academy. Mimo iż ścieżka, którą jej przyszło podążać, zrobiła się dosyć wąska, Ania i tak miała pewność, że kiedyś rozkwitną przy niej kwiaty szczęścia. Radość, jaką daje uczciwa i rzetelnie wykonywana praca, a także właściwie ukierunkowane ambicje i prawdziwa przyjaźni na pewno nie mogły zostać jej odebrane. Nikt nie może nikomu zabronić marzeń o idealnym świecie. A poza tym, podążając własną drogą, prędzej czy później i tak każdy znajdzie się na zakręcie!
„Gdy Bóg jest na niebie, bezpieczny jest świat!” – powiedziała cichutko Ania.

Jednak gdy tak kartkowałam książkę, jedna rzecz nie mogła umknąć mojej uwadze: przypis na stronie 347, w rozdziale o koncercie w Białych Piaskach:

– … Mówię ci, Aniu, uważaj, żeby koło powozu nie zniszczyło ci sukni, a w ogóle to załóż na wierzch coś ciepłego.
Mówiąc to, Maryla wróciła na dół, po drodze myśląc z dumą, że Ania rzeczywiście pięknie wygląda, jakby w jej włosach zabłąkał się
Promień księżyca od czoła w tył głowy biegnący
i żałowała nawet, że nie dane jej będzie posłuchać deklamacji Ani.

Jest to fragment poematu Elizabeth Burrett Browning pt. Aurora Leigh! Przypadek? Nie sądzę! Ale może tym zajmiemy się kiedy indziej ;)

Powiem Wam, że poezji na ogół nie czytam – jestem raczej pożeraczem prozy wszelkiej natury (ostatnio nawet pokochałam wręcz Harry’ego Pottera!!), lecz po tym wpisie – dodam, że pracowałam nad nim dwa dni, co może nie jest jakimś ogromnym pasmem czasu, ale bardzo się przy nim namęczyłam – mam ochotę na wiersz! Na mojej półce stoi tomik Tennysona, ale czuję, że muszę sobie sprawić Men and Women :D

A, i właśnie – jak widać, wróciłam już z obozu, z czego się cieszę, ale z drugiej strony mogłabym go przeciągnąć o jeszcze jeden turnus… ;) Ogromnie się cieszę, że zapał do pisania tego bloga jeszcze mi nie zgasł, odpukać :) Wręcz przeciwnie, mam coraz więcej pomysłów i zadbam o to, aby w sierpniu pojawiło się sporo wpisów! Wpis o pewnej książce, o wydarzeniu, które miało miejsce, kiedy Maud była jeszcze mała, postaram się jak najszybciej dokończyć oglądać Anne With an E i skombinować jakąś odjazdową (jak zawsze, no a jak ;)) recenzję, tak samo w przypadku filmu z Ellą Ballentine, a po ich obejrzeniu stworzyć post (lub też serię postów, nie wiem na razie jak to będzie, wyjdzie w praniu) o czymś, co myślę, że będzie bardzo ciekawe, jakiś wpis ogólnoksiązkowy i, może, jeśli nie dostanę lenia, mini-niespodzianka na koniec?… :D I, nie wiem, czy dam radę, więc nic nie obiecuję – może jakiś post o pewnym miejscu? Ach, ale to na razie tylko plany, który mam do zrealizowania. Trzymajcie kciuki, żeby się udało, trzeba korzystać z wakacji, bo nie mam bladego pojęcia, co będzie w roku szkolnym…

W piątek wyjeżdżam na dwa tygodnie na wieś (ledwo wróciłam do domu i już znowu muszę się z niego wynosić.. ;P), ale – chwała! Jest tam internet.

Dzisiaj świetnie się bawiłam, będąc amatorską wersją Agnieszki i Michała, mam nadzieję, że taka dosyć nietypowa notka przypadła Wam do gustu :)

A na razie to by było na tyle ;)

Reklamy

4 thoughts on “Tajemnica motta „Ani z Zielonego Wzgórza”

    • Ulalucja pisze:

      Dzięki :D Nie jestem jednak żadnym naukowcem czy profesorem, hehe ;P
      Właśnie kombinuję wpis o innym wierszu, postaram się, aby pojawił się do końca tygodnia (powiedziała Ula w sobotę) :)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s